Muzyka
nckauihhlv
2017-06-22 16:02:34
Cześć! Muszę nagrać do projektu demo swojego głosu wyrażając uczucia takie jak radość, smutek i gniew. Może ktoś podesłać mi tekst do przeczytania, który ułatwi mi zadanie? Najlepiej monolog. Pozdrawiam!
Odpowiedź
starcips
2017-06-22 20:34:45

Narazie tylko to znalazłem warte uwagi :)) Twoje zdrowie! CZEŚNIK trzymając karabelę No, Śmigalski! czas przyspiesza, Dalej, dalej na deresza; Iwitacją nieś piorunem I spełń gładko me rozkazy. Powtórz wszystkim po trzy razy, Że na jutro ja, pan młody, Na weselne proszę gody. Rozumiesz? - no! ruszaj z Bogiem. Śmigalski odchodzi. Po krótkim milczeniu Hej, Perełka! Waść mi jutro Nie zaglądaj do blaszanki, Bobym waści przypiekł grzanki. Jutro sztukę pokaż światu; Nie żałować, mocium panie, Cynamonu i muszkatu, I wszelkiego aromatu, Aby było, jak należy. Masz do ryby szafran świeży I bakalii po dostatku - Niechże będzie dobrze, bratku. "Dobre wino. Czasem to mi się trafi taki kwasieluch, że gębę wykrzywia. A to jest dobre. Twoje zdrowie! Kiedyś to w ogóle nie piłam wina. Pamiętasz to? Milandra mnie namówiła. Mówi któregoś dnia: – Mamo, dziś już nikt nie pije Cuba Libre! Nalej se wina! No i z tym winem to poszło od razu jak cholera jasna. Te dzieci! Nie? Ledwie toto się od ziemi oderwie, a już się mądrzy! Milandra to była wtedy na etapie odstawiania intelektualistki. Pamiętasz to? Ona i ta jej koleżanka Szaron Luis. Obie nic, tylko Bruce Springsteen i białe wino. Intelektualistki! Przestały latać do tych klubów w mieście, zaczęły chodzić do tego bistro, co tam się schodzą ci wszyscy artyści. Raz nawet był tam ten… Widziałaś to? Żeby go cholera jasna wzięła! I za każdym razem jest to samo, dochodzi do nazwiska i jest za każdym razem koniec!… Żeby go cholera nagła wzięła!… Ściana! Ale czy to już są lata? Czy co to jest? … Henry Adams! Żeby to cholera! Henry Adams! I Szaron podobno poprosiła go o autograf. Na śniadanie pewnie też się załapały. Ale im przeszło. Bogu dzięki! Bo jak to miały to tu siedziały, w tej kuchni, tak cały dzień, tu, przy tym stole, i tak jedna mówiła do drugiej: – Ty, wczoraj to w tym bistro, to było, no nie? … A ta druga się budziła i mówiła: – Głupia jesteś! Szałowo było! I zapadały w trans. A po pół godzinie znowu tamta się budziła: – No nie? A ja tak cały dzień chodziłam po tej kuchni i zastanawiałam się – A co może być takie szałowe w takim bistro! Może te śniadania! Ale im przeszło. Bogu dzięki. Wiesz co? Bez tych dzieci to człowiek jest taki sam. Milandra i Sharon wynajęły mieszkanie gdzieś do spółki. Brajan mieszka gdzieś na dziko. Ten też dobry. Bo ja mu mówię: – Synku, jak już chcesz mieszkać na dziko, to se coś wyszukaj w dobrej dzielnicy. A on na to: – Matka, a jaki poeta mieszka w dobrej dzielnicy?!Poeta. Temu to już całkowicie odbiło. Poeta. On mi mówi, że on będzie pierwszym na świecie ulicznym poetą. – Dziecko! A jest na to jakieś zapotrzebowanie? Można na tym zarobić? – Matka, ty tego nie rozumiesz, bo to nowe pokolenie idzie! To są takie protest-wiersze! No oczywiście, że idzie i jasne, że ja tego nie rozumiem. Ale co on tam wypisuje? Jakich on tam słów używa? Jak on to tu siedzi i czyta? – Nie cierpię zasranych żonkili!Protest! – Wśród których słowik nocą kwili. Poeta! Już mu tak całkiem równo odbiło, że nie wiem! Ale z drugiej strony dobrze, że przestał z tym łucznictwem! Cośmy się Ściana cały tamten rok takim tematem zajmowały. Łucznictwo! To był temat! Pasjonujący! A ja cały czas o tych dzieciach! Samą mnie to nudzi. Siedzę i gadam głupoty, a tu zaraz przyjdzie Pan i Władca, i ten mi dopiero da! Popalić! Wiesz, jaki on jest? No, tobie to chyba już nie muszę mówić, jaki on jest? Aleś się Ściana w życiu napatrzyła! Naprawdę! Trafiło ci się, wyjątkowo! Gratulacje. A, jest, jaki jest. Staje w drzwiach, a micha ma się tu dymić! Niech bym mu raz spróbowała nie podać kolacji dokładnie w tym samym momencie, co on stawia tę swoją cholerną nogę na tej swojej cholernej wycieraczce! Dałby mi dopiero. Ale ty pamiętasz, że ja mu na początku to tłumaczyłam? Boże! Jaki człowiek głupi był! Pamiętasz to? – Joseph! Jeśli jakiś facet nie zjada kolacji codziennie o tej samej porze…Pamiętasz to?… To jeszcze nie znaczy, że jest koniec świata! Albo na przykład, że funt leci na łeb! To znaczy tylko tyle, że jeden z miliardów…, miliardów… – tłumaczę mu – mieszkańców tej ziemi zje kolację trochę później! Ale co to pomogło. Jakbym mówiła do ciebie. O, to dokładnie to samo. Wiesz, co ja sobie całe życie mówiłam? Dzieci dorosną to ja se stąd pójdę. Dzieci dorosły, a ja, co? Nie ma gdzie iść! A poza tym to wiesz, co ludzie mówią? – Po czterdziestce to tak jakby już wszystko było i nic człowieka nie rajcuje. Tylko, że u mnie to szybciej poszło! Ja to się tak czułam jak miałam 25." A tak W ogóle to ćwiczysz do Projektu S.Z.C.Z.U.R?

Dodaj swoją odpowiedź